Wynajem kamperów Kraków, Malopolska, Slask, Zakopane, Tarnow

Italia

Jesteśmy we Włoszech! Wczoraj przejechaliśmy granicę czesko austriacka i austriacko włoską. Na granicy z Austrią zostaliśmy zatrzymani musieliśmy pokazać paszporty i zajrzeli do naszego kampera. Nikt nie sprawdzał testów antygenowych. Wjeżdżając do Włoch mieliśmy przygotowane obowiązujące z uwagi na Covid deklaracje, paszporty i zaświadczenia o testach antygenowych, ale ku naszemu zdziwieniu nie było żadnej kontroli na granicy!Nie wspomnę już o tym że mieliśmy przygotowaną książeczkę psa z aktualnymi badaniami szczepieniami itd.Tymczasem jesteśmy w okolicach Triestu na zaproszenie Sary z couchsurfingu. To niby strefa czerwona ale od dzisiaj ma się stać z strefą pomarańczową. W Austrii zdziwiła nas to że ludzie na ulicy i w placach zabaw nie noszą maseczek tylko w sklepach podczas zakupów. Aż dziwne że jesteśmy już tak przyzwyczajeni do maseczek że nas to zszokowało. Człowiek szybko się przyzwyczaja do narzuconych mu ograniczeń 🙂Dzisiaj rano we Włoszech został nas mały deszczyk ale też przepiękne widoki i śpiew ptaków. Spędzamy dzień razem z naszymi gospodarzami z couchsurfingu a na wieczór ruszamy w kierunku Wenecji.

Dotarliśmy! Pesaro we Włoszech, strefa pomaranczowa, a więc wolno chodzić z maseczką. Piękne morze, mnóstwo muszli i radość całej rodziny. Kocham podróże :)))

Poranek z szumem morza. Wstaje o 6.30, krótki spacer i dosłownie pół jogi na brzegu. Potem odpalam kompa i troszkę pracuję. Powoli budzi się resztą, Andrzej kupuje na śniadanie crossoint-y, potem dzieciaki bawią się kamykami i patykami na plaży. Niedaleko brzegu przepływają powracające z łowów kutry rybackie. Czasem popada deszcz, czasem pół słońca wyjdzie, a my cieszymy się kawałkiem wolności i przygody w drodze…

Nie jest zbyt ciepło i jest bardzo wietrznie, ale to wielka przyjemność obudzić się rano z widokiem na morze, przespacerować się z pieskiem popijając ciepłą kawę z kubeczka. Czasem nawet trafi się jakaś joga 🙂Jesteśmy w strefie pomarańczowej i chcieliśmy jechać do Neapolu ale ponieważ to nadal strefa czerwona zmieniamy plany i ruszamy w kierunku Rzymu. Oczywiście w międzyczasie coś już nam się zdążyło popsuć, coś już zostało naprawione, większość rzeczy przemoczona i brudna itd. Klasyczne przygody kamperowe. :)))Tymczasem zastanawiamy się jaka pogoda w Polsce i czy przypadkiem nie zmieniliśmy siekierki na kijek???

I oto jesteśmy w Rzymie! Na noc spaliśmy na Plaza Garibald. Aby szukać darmowych noclegów używamy aplikacji #park4night dzięki której już znaleźliśmy kilka bardzo interesujących spotów. Wieczorny widok na Rzym z tego skwery zapierał dech w piersiach. Ale widok o poranku też był ciekawy 🙂 A tutaj obchodząc ten plac znaleźliśmy małą budkę w których zwykle odbywają się przedstawienia teatrzyku kukiełkowego. A o 12:00 w środku dnia odbył się huk. To wystrzał armatni ku uciesze gawiedzi.Teraz ruszamy pod Koloseum bo po południu zaczynamy nasz free Walking Tour. #freewalkingtourViva Italia!

No i jesteśmy. Centrum Rzymu – Koloseum. Na pierwszy ogień coś, co może fascynować dzieci, bo całkiem niedawno oglądaliśmy Gladiatora. Oczywiście do środka wejść nie można, sale wokoło też ogromne pustki. Przewodnicy, sklepikarze, zwykli Włosi witają nas z radością, jesteśmy dla nich „powiewem normalności'. Muszę powiedzieć, że zwiedzanie w czasach Covid ma swoje uroki!

Dzisiaj mieliśmy free Walking Tour organizowany przez #guruwalk – o 11:00 spotkaliśmy się z Paolo, który przywitał dzieci malutką pamiątką z Rzymu – ołówkiem z miniaturką Pinokia i mocno gestykulując opowiadał historie o Rzymie. Dzieci były zachwycone i często zadawały pytania. Oczywiście trafiliśmy do fontanny di Trevi, wokół której było bardzo pusto. Było kilka ludzi ale generalnie pustki. Oczywiście nie o mieszkaliśmy wrzucić po pieniążku do fontanny, co oznacza że na pewno wrócimy do Rzymu. Następnym punktem programu były przepyszne gelato czyli lody oraz odwiedziny w sklepie z pamiątkami po Pinokio. Na obiad nie zamieszkaliśmy zjeść pizzy w przeróżnych smakach w pobliskim parku. Notabene jedzenie w parku jest naszym ulubionym sposobem, a obecnie we Włoszech prawie wszyscy tak robią: kupują jedzenie na wynos i siadają w parku, na schodach, zajadając. A wiecie jaka pizza była najsmaczniejsza dla dzieci? Pizza a la Nutella :)))

Dzisiaj akcent patriotyczny jesteśmy pod Monte Cassino gdzie za wędrowaliśmy na cmentarz polskich żołnierzy oraz pomnik ku chwale poległych polskich żołnierzy. Klasztor był zamknięty do zwiedzania ale zrobiliśmy sobie przepiękny spacer oraz trochę pogadanek o historii II wojny światowej. To właśnie nasza edukacja w drodze dostajemy zapytania o walkę o niepodległość, rozszyfrowanie enigmy powstania itd. Super tak słuchać mądrych (i czasem niemądrych) pytań naszych dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *